Witam.
Jem pizzę. Będę gruba. Już jestem. A postanowienie brzmiało "10kilo do wakacji". Tak więc zostały dwa miesiące, a ja nadal nie chudnę. Uhuhuhu. Ostry soss.
Uhuhuhuhuhuhuuuu..... Bardzo ostry.....
To moje pasztety grybaśne..
Czasami je lubie, ale potem przychodzą takie tygodnie (jak ten) kiedy zastanawiam się dlaczego nie mogłam miec takich genów jak Sue (moja przyjaciółka, która jest śliczna, chudziutka i nosi rozmiar S, który czasami pokrywa się z ubraniami z działu dziecięcego.;( ) Ale to właściwie... Ma znaczenie tylko kiedy ją widzę.. Bo ogólnie moje nogi są wszechobecne. Chodzę sobie w krótkich spódniczkach i jest fajnie. ^.^
Jakaś masakra.
Wczoraj miałam w mojej parafii apel dziękczynny za kanonizację Jana Pawła II. No fajnie. Okej. Było przedstawienie. Czytanie kwestii. Śpiewanie. Przyjechał biskup. Super. Świetnie.
Ale mojego proboszcza mogę opisać tylko jednym, trafnym słowem - lizodupca.
Mam go tak bardzo dosyć... Wszyscy chyba mamy.
Przyjechał biskup, więc świetnym pomysłem będzie zagrozić całemu kościołowi że jak nie przyjdzie i nie ubierze sie w garnitury to nie zostaną po śmierci wpószczeni do nieba.. Genialne.
I drugodzinne przedstawienie. Nie chwila. Przedstawienie trwało może 30 minut. To nasz proboszcz tak się rozgadał o tym jak bardzo jesteśmuy zaszczyceni wizytą biskupa, że sam gość musiał mu zwracać uwagę. -.- Żenada! Na miejscu biskupa tak właśnie bym się czuła - zażenowana. Wszystko zna swoje granice ale nie zachowujmy się jak pieski pasterskie.... No bez przesady...:/
Ach. Było tak ładnie... No i prosze.. Nadszedł czas testu z polskiego i nagle zaszło słońce.. Czyt to źle mi wróży na jutrzejszy dzień..?
Muszę jechać na kurss prawa jazdy.
Jak ktoś się nudzi to polecany przeze mnie film: "The perks of being a Wallflower" w skrucie "Charlie". Cudowny film... O tym że ludzie jednak są potrzebni w życiu.. Ludzie.. Przyjaciele... Ogólnie..
Bo to właśnie dla nich żyjemy. ♥
Miłego wieczoru życzę. ♥♥♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz